Tego ranka dla odmiany - brzydko powiem, ale taka prawda - po prostu zjebałam się ze schodów. Narobiłam takiego hałasu, że chyba obudziłam Jamesa (mam gorącą nadzieję, że to ten rumor go obudził i że nie był w stanie go zidentyfikować albo myślał, że to koty - jeśli nie spał i to słyszał, i zorientował się co to - to byłoby mi bardzo wstyd:P Na szczęście nic nie powiedział). Mój pokój mieści się na pierwszym piętrze i wiodą do niego strome, wąskie schody - stopień jest węższy niż moja stopa. Gdy je pierwszy raz ujrzałam pomyślałam sobie, jak łatwo będzie zjebać się z nich po pijaku. No więc szybko okazało się, że wcale nie trzeba być pijanym.
Dziś miałam spotkanie dotyczące jednego z moich głównych zadań - edycji strony Central Europe Link, prowadzonej przez Izbę. Szybko okazało się, że będzie to bardzo czasochłonne - jak stwierdził Eric, mogłabym zajmować się przez 3 miesiące tylko tym i pewnie bym się zbytnio nie nudziła. Ogólnie zresztą już wcześniej ostrzegał mnie, że o nudę tu trudno. Pomysły i potrzeby sypały się na spotkaniu jak z rękawa, co Linda kwitowała błyskawicznym "you will do it". "it's your job now." "you're responsible for this." Generally, tchnięcie życia w stronę (czyli zwiększenie liczby wejść itp - coś tam się pamięta o SEM/SEO z praktyk w Blueranku;)) jest my sole challenge, i ogólnie ma to być my baby. Sounds fine to me. Problem w tym, że Linda jest - piszę jest, bo widać to było już od pierwszej chwili - ostra, wymagająca i oczekująca natychmiastowego podjęcia działań, i trochę się jej boję, no i tego, że nie sprostam jej wymaganiom. A poza tym ponoć jest bardzo miła i zabawna. Tomek ją uwielbiał (i vice versa z tego co słyszałam).
Jutro weekend, czyli zakupy, pranie, gotowanie, sprzątanie, prasowanie - jak w domu. Może i jakieś zwiedzanie - w końcu obiecałam mamie jakieś zdjęcia... Póki co mam tylko zdjęcia kotów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz