Chyba nastąpiło przełamanie lodów. Zaczęło się prawdopodobnie od tego, że przyniosłam wczoraj Jamesowi Tyskie (w Tesco Express mieli tylko to, ale w dużym Tesku mają też Żywca i Lecha). Dziś zaproponował mi gin z tonikiem, a następnie zioło.
Komenty:
1. ciekawe, co powiedziałby Eric na to, że geeky James pali trawę (ja sama byłam zaskoczona)
2. ciekawe, czy to od zioła J czasem śmieje się jak poparzony oglądając seriale
3. strasznie szybko spalił tego pota, nawet nie zdążyłam notki skończyć:P
Co do pracy, czasami mam wrażenie, że połowa ludzi w biurze nie potrafi obsługiwać kompa i zwracają się do Justina - our IT guy, trochę nawet podobny do Mossa:P - z byle głupotą, po czym on przychodzi, stawia diagnozę polegającą zwykle na wykonaniu jednego prostego kliknięcia myszką gdzieś indziej i wraca za swoje biurko. Jeśli lamerstwo współpracowników go wkurza, to nie daje tego po sobie poznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz